Eksploracja podświadomości poprzez sen





O snach zostało już wiele powiedziane i napisane. Zauważyłam, że dzielimy się na tych, którzy śnią i na tych, którzy (twierdzą), że nie śnią. Na tych, którzy interesują się snami, oraz na tych, dla których sny nie mają znaczenia. 
A czym są tak w ogóle sny? Czy są tylko zlepkiem przypadkowych obrazów, rozmową naszej podświadomości, czy symbolami naszych pragnień? 

"Świadomość jaką zachowujemy na jawie, Budda nazwał snem. Akceptacja, że życie to sen, może okazać się trudna, szczególnie jeśli zdaje się ono oferować zadowolenie i szczęście. Nikt nie lubi być budzony z przyjemnego snu, a co dopiero, gdy mówi mu się, iż jego życie to tylko złudzenie.
Jak jednak można odróżnić sen od jawy? Według Buddy, gdy śpimy, mamy różne krótkie sny, natomiast życie to długi sen. Można przebudzić się ku prawdzie, iż żyje się we śnie, a następnie z powrotem w ten sen zapaść. W buddyzmie przebudzenie z długiego snu życia oznacza urzeczywistnienie swej własnej natury. Odczuwająca istota, która nie doświadczy tego urzeczywistnienia, na zawsze pozostaje uwikłana w sen."  Z książki "Bęben Dharmy".

Ja uwielbiam używać snów do lepszego poznania siebie, do wejścia w  moją podświadomość. Traktuję sny jako praktykę duchową, z resztą jest to bardzo przyjemna praktyka :)

Dziś przedstawiam wam moją ulubioną technikę interpretowania snów (na moim własnym przykładzie), którą stworzyła Teal Swan.
W tej technice, robimy eksperyment percepcji. Spisujemy sen, tak jakby dział się w czasie TERAŹNIEJSZYM i potem wchodzimy w perspektywę (lub inaczej - stajemy się) każdym znaczącym aspektem snu i wyrażamy perspektywę tych aspektów w czasie teraźniejszym. Czyli patrzymy na sen z punktu widzenia każdego aspektu snu.
Najpierw spisujemy swoją perspektywę i swoje uczucia, swój punkt widzenia. Później wchodzimy w kolejną perspektywę i robimy tak z jak największą liczbą elementów, aby utworzyć cały obraz. Zauważycie jak to zmienia perspektywę snu.
Każdy aspekt naszego snu jest w rzeczywistości wyrazem nas samych lub naszej percepcji życia. Innymi słowy, każda część snu jest śniącym.
To ćwiczenie jest eksploracją podświadomego umysłu, dzięki niemu integrujemy rozdzielone (odłączone) aspekty nas samych. Poszerzamy świadomość.
Sny mogą nam ukazać co w nas siedzi, a do czego nie chcemy się przyznać, o czym chcemy zapomnieć, co stłumiliśmy w sobie. 

Oto jeden z moich snów, który poddałam interpretacji:

Idę ulicą i zauważam zaparkowany na poboczu samochód, przy którym stoi stara kobieta (we śnie nazywam ją "stara babcia") i zniedołężniały, mocno przygarbiony dziadek.  Gdy przechodzę obok, babcia prosi mnie o 1,30 zł na gazetę. Uśmiechając się wręczam jej drobne, ciesząc się, ze mogłam jej w ten sposób pomóc.
Zatrzymuję się przy dziadku stojącym przy swoim samochodzie, który ma otwarty bagażnik, a w nim dużo różnych rzeczy. Różne śrubki, kable, gazety, szmaty i inne bibeloty.  Pochylam się nad nim uśmiechając się do niego, odpowiada mi również uśmiechem. Dziadek telepatycznie daje mi znać, że chce usiąść w bagażniku i prosi mnie o pomoc. Pomagam mu usiąść z brzegu bagażnika, podnoszę go,  jest mały i lekki. Uśmiecha się do mnie, w ten sposób mi dziękując. Pytam czy czegoś potrzebuje, czy jeszcze mogę mu jakoś pomóc, ale odpowiada, ze nie. Patrzę na te stare rzeczy, które ma w bagażniku i ukradkiem zostawiam mu 5 zł, bo chcę mu coś dać ale nie chcę się narzucać, bo czuję, że to by go obraziło.  

Sen na pozór nieciekawy, nic szczególnego się w nim nie dzieje, dopiero po interpretacji poczułam jego znaczenie.

Ja - moja świadomość we śnie, moja osobowość we śnie, raczej nie moje Wyższe/Wewnętrzne Ja.
Miejsce: ulica na której sen się dzieje - jestem tu po to aby umożliwić im wszystkim relację, okazanie sobie dobroci.
Babcia - kolorowa gazeta to moja drobna przyjemność, chciałabym ją poczytać ale nie mam pieniędzy... czuję bezsilność...
Dziadek - jestem starą, utartą ścieżką. Nie "odginam" się już w inne strony. Fizyczność jest bolesna. Ale! Interakcja z innymi ludźmi jest tym, co mnie rozmiękcza, porusza mną w różne, nowe strony. Bez interakcji z ludźmi, bez bliskości, sztywnieję, rdzewieję, kostnieję... wycieram wciąż tą samą ścieżkę. Bycie blisko z ludźmi jest lekarstwem!
Samochód/bagażnik z gratami - jestem jego bezpiecznym ale mało kreatywnym skarbcem. Jestem jego wszystkimi preferencjami. Znajomym miejscem, które daje mu trochę przyjemności. Wszystko tu zna, więc te 5 zł go zaskoczy, wytrąci z rutyny. Dzięki czemu przypomni sobie, że tylko będąc wśród ludzi może być szczęśliwy, tylko relacje go uszczęśliwią prawdziwie. Interakcje z ludźmi "nawilżają" jego kości i mózg, są jak iskra w jego życiu.

Ten sen przypomniał mi, że nie jesteśmy samotnymi wyspami pływającymi po oceanie, że relacje z innymi ludźmi są bardzo ważną częścią życia, można by powiedzieć, że życie składa się z relacji. Im bardziej szczere i prawdziwe są, im bardziej uleczone, tym szczęśliwsze jest nasze życie.

Aho mitakuye oyasin - Błogosławię wszystkie moje relacje

"Wszyscy jesteśmy spokrewnieni. 
Szanuję tych, którzy są dziś ze mną w kręgu życia. 
Jestem wdzięczny za to, co mogę  wyznać w tej modlitwie....
Stwórco, najwyższy dawco życia, dziękuję Ci..."

JMK

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zaraz za lękiem kryje się prawdziwe doświadczanie życia...

Magiczna strona jogi

Kochaj każdy moment