Wygięcia do tyłu. Na ile jesteś w stanie się otworzyć?

        
         Jak się czujesz, gdy robisz głębsze wygięcia do tyłu? Czy umiesz otworzyć klatkę piersiową, barki i ramiona, odchylając się, tak jakbyś poddała/poddał się życiu, w pełnym zaufaniu do samego istnienia?


Jakie to uczucie, gdy robisz swoje ulubione wygięcie po raz tysięczny i w dalszym ciągu nie dowierzasz, że można się tak wspaniale czuć, po prostu układając swoje ciało w dany kształt?
Za każdym razem dzieje się w tobie coś, co powoduje, że nie wyobrażasz sobie, że mogłabyś/mógłbyś kiedykolwiek przestać to robić.

Wygięcia wykonywane miękko, w rytmie oddechu, w zaufaniu, poddając się prowadzeniu własnego ciała, są pięknym narzędziem do otwierania swojego serca, do budowania zaufania do siebie i do uwalniania emocji zasiedziałych w ciele.

Czy pamiętasz moment, w którym udało ci się wykonać niemożliwą wcześniej asanę? Co wtedy poczułaś/poczułeś? Jakie to uczucie, gdy niemożliwe stało się możliwe?  
Pamiętam jak kilkakrotnie udało mi się po wielu latach wykonać trudną asanę, zazwyczaj jakieś zaawansowane wygięcie do tyłu, po pierwszym uczuciu zaskoczenia i lekkiego niedowierzania, że umiem coś takiego wykonać, przychodziło uczucie, że od teraz mogę przenosić góry! :)


Spośród wszystkich pozycji jogi, vinyas i możliwości jakich daje praktyka asan, wygięcia są dla mnie najgłębszym łącznikiem z tym, kim jestem, w świecie fizycznym, jako kobieta, która ma ciało oraz możliwość i wyobraźnię do tego, aby nim poruszać. Wygięcia są dla mnie bardzo zmysłowe, zarówno wizualnie jak i angażują wszystkie zmysły do połączenia się i tworzenia pełniejszego i bardziej świadomego doświadczenia bycia żywą. 

Wygięcia należą do bardziej wymagających asan, nawet jeśli nie sprawiają ci fizycznie trudności, wymagają od ciebie pełnego zaangażowania całej twojej uwagi, umiejętności słuchania oddechu, wrażeń i głosów płynących z ciała oraz pokory i łagodności do zatrzymania się w optymalnym momencie.

Ponieważ wygięcia, są tak energetycznie stymulujące, czasem rodzi się chęć podjęcia wyzwania, sprawdzenie do czego ciało jest zdolne i wchodzenia w pozycje na siłę, bez oddechu, bez łagodności.

Czasem budzi się we mnie  małe dziecko, które chce się bawić i wyginać ciało na wszystkie możliwe sposoby, energia wtedy rośnie, świadomość czasem maleje i z zabawy może pojawić się przeciążenie. Wygięcia są najprzyjemniejszymi asanami jakie istnieją,  dlatego robiąc to, co sprawia mi ogromną frajdę, przyjemność i czystą radość, muszę zachować przytomną uwagę. Ponieważ w mojej praktyce nie chodzi o to, żeby dać się porwać przypływom radości, mocy, czy jakimś celom, które się pojawiają w głowie. Dla mnie praktyka jest w pierwszej kolejności narzędziem do poznawania siebie. Poprzez świadomą pracę z ciałem, praktyka jest moją ścieżką samopoznania,  ścieżką duchową.

Gdy stajemy się uważni, wrażliwi i słuchamy swojego ciała, możemy bardzo precyzyjnie zlokalizować brak przepływu energii w ciele, miejsca, w których utrzymujemy smutek, żal, rozgoryczenie.

Wygięcia otwierając przód ciała, zwłaszcza okolicę splotu słonecznego, serca, ramion i gardła, działają głęboko na poziomie emocjonalnym i energetycznym, otwierając lub stymulując głownie te trzy centra energetyczne: czakrę splotu słonecznego, serca i gardła.


Nie powinno być zatem dla ciebie zaskoczeniem, gdy podczas np. Ustrasany (pozycji wielbłąda) poczujesz jakby coś wewnętrznie się w tobie poruszyło i masz nieodpartą chęć rozpłakać się lub nawet upaść na podłogę czując bezsilność. Nie zdziw się również, jeśli poczujesz nagły przypływ pewności siebie lub zaczniesz się głośno śmiać! To wszystko może się wydarzyć, gdy układasz ciało w odpowiedni sposób, otwierając w ten sposób przepływ energii. 

Gdy oddychamy głębiej, czujemy więcej, dlatego oddech jest nieodzowną częścią świadomej praktyki asan. Otwierając się w wygięciach możesz zauważyć, że np. masz problem z oddechem, zwłaszcza z robieniem wdechu. Otwierając przód swojego ciała, otwieramy się na doświadczanie, na przyszłość, na otrzymywanie, na przyjmowanie życia, czyli przyglądając się oddechowi możemy zauważyć jak my się z tym wszystkim mamy. Zwracając uwagę na to, co czujemy w rejonie swojego serca, klatki piersiowej, górnych pleców, podczas wykonywania wygięć, zauważając, co pojawia się nagminnie, możemy zaobserwować jaki mamy stosunek do samych siebie. Jaki jest nasz związek ze sobą. Dlatego właśnie praktyka jogi sięga głębiej, budzi uśpione części nas, uświadamia nam nasze problemy, nasze słabe i mocne strony, pomaga nam integrować to, co zostało kiedyś w nas rozdzielone.


Wszystkie asany są dla mnie narzędziem mocy, działają nie tylko na samo ciało fizyczne, pracując poprzez nie pracujemy też z ciałem mentalnym, emocjonalnym i duchowym. Dochodzimy do coraz pełniejszej jedności, integrujemy w sobie, czy raczej ustawiamy w linii te wszystkie ciała i pozwalamy im się rozwijać, powiększać i uzdrawiać. 

Praktyka jogi jest dla mnie praktyką samoświadomości.




JMK

Zdjęcia: www.mkozlowskifoto.pl


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Oddaj ciało, ciału.

Duchowe przyczyny chorób - rozmowa z moją "chorobą"

Praktyka pełna miłości