Ile programów jest wgranych w twoje ciało?

 Ile programów mamy wgranych w nasz system? Ilu jesteśmy świadomi, ile pozostaje w mrokach naszej nieświadomości?

Czas pełni jest intrygującym czasem - sny stają się wyraźniejsze, emocje przybierają na sile, projekcje naszych uczuć rzutowane są na świat zewnętrzny. Pełnia księżyca oddziałuje na nas, tak jak cały układ słoneczny oddziałuje na ziemię, tak jak galaktyka wpływa na układ słoneczny... ale czy tak jest na pewno?

Czy pełnia wpływa na nas, czy może myśl o tym, że księżyc na nas wpływa, sprawia, że tak właśnie czujemy? Gdybyśmy nic nie wiedzieli na temat księżyca, jego faz, oraz tego, jak one rzekomo na nas oddziałują, czy nadal by on na nas wpływał? Czy może sama świadomość programu "Księżyc" pozwoli nam się wyzwolić spod jego oddziaływania?

Ale czy z szerszej perspektywy kierowanie swojej uwagi na fazy księżyca, a nawet podporządkowywanie im swojego życia, ma sens? Czy w czasie nowiu, naprawdę mamy mniej energii, czujemy niepokój, mamy w sobie więcej lęku, a w czasie pełni łatwiej jest nam się konfrontować? Czy poddajesz swoją wolną wolę tym fazom? Czy może dzięki tej wiedzy stajesz się bardziej świadoma/y, tego, co może się wydarzać, tego jak możesz się czuć i dzięki temu jesteś bardziej uważna/y na to co i jak robisz?

Czy może zbiorowo wierzymy w coś, co w efekcie samo w sobie stało się osobną istotą oddziałującą na kolektyw? 

Niektórzy twierdzą, że księżyc ma na nas ogromny wpływ, niektórzy mówią, że księżyc jest sztucznym tworem, od którego lepiej jest się energetycznie odłączyć, ponieważ jest on programem wikłającym nas jeszcze bardziej w ten matriks. Podobno księżyc ma wpływać na twój sposób postrzegania rzeczywistości, podłączając się do programów osadzonych, albo raczej, włożonych do poszczególnych organów w naszym ciele.  Podobno księżyc zabiera ci twoją energię seksualną (czyli twoją siłę życiową i moc sprawczą). Podobno księżyc sam w sobie nie ma mocy, bo sam jest programem należącym do tzw. Planety X lub inaczej Nibiru, jest bardziej"paserem" naszej energii. 

Kiedy wierzymy w jakiś program, który został na nas nałożony, on zaczyna się manifestować w naszej rzeczywistości. Idąc dalej tą myślą, jeśli chcesz odłączyć się od jakiegokolwiek "programu" potrzebna jest twoja świadomość i intencja. Musisz rozpoznać działające w tobie programy. Co jest programem, a co jest mną? To jest pytanie warte przemyślenia. 

Żyjąc bardziej świadomie, dostrzegamy wgrane programy, programy, które przyjęliśmy za własne - "Jestem agresywna/y/defensywna/y/impulsywna/y/zagubiona/y/osamotniona/y", "Jestem niewystarczająca/y", "Jestem niechcianym dzieckiem", "Jestem słaba/y psychicznie", "Boję się pająków", "Boję się żyć", "Jestem lewicowa/y/prawicowa/y", "Nie mam na nic wpływu", "Nie ufam sobie", "Podążam za mądrzejszymi", "Ludzie są źli/Ludzie to egoiści, "Światem rządzą mężczyźni/Światem rządzą kobiety", "Jestem złym człowiekiem/Muszę być dobrym człowiekiem", "Nie jestem ważna/y", "Jestem niedoceniana/y", "Nikt mnie nie dostrzega", "Mam pecha w życiu", "Nie cieszę się na zapas", "Jestem skromna/y", "Lepiej się nie wychylać"... 

Ile przekonań przyjęliśmy bez ich najmniejszego zakwestionowania? Uwalniając się od programów, stajemy się wolni i czujemy swoją moc sprawczą. Zaczynamy dostrzegać własną odpowiedzialność, bo już nie ma za czym się schować, nie można już odwrócić wzroku, czekać aż coś na zewnątrz się zmieni. Zaczynamy żyć tak jak tego chcemy, w zgodzie ze sobą i w zaufaniu do siebie. A wytwór zwany społeczeństwem - kolejny program - nie wytycza nam już dłużej trasy, bo włączyliśmy swój własny GPS.  

Odinstalowując programy, będziesz atakowana/y przez matriks, bo ta maszyna działa właśnie dzięki temu, że my ją zasilamy, więc "dziury", które pozostają po twoich odłączonych wtyczkach, chcą zostać zapełnione. 

Matriks będzie próbował narzucać na ciebie kolejne programy typu: "Lęk przed odrzuceniem", "Lęk przed utratą pracy", "Lęk o przetrwanie", "To jest niebezpieczne", "Nie poradzisz sobie", "Zostaniesz sam/a" ... Będzie próbował zawrócić ciebie z twojej drogi.  Presja, którą będziesz odczuwać, może spowodować, że być może ulegniesz tym lękom. Jednak świadomość, którą zyskałaś/eś rozpoznając i odinstalowując kolejne programy, daje ci wgląd do kompletnie innego poziomu życia. Wiesz, że możesz żyć tak, jak chcesz, wiesz, że tylko twoje lęki i ograniczenia, których się trzymasz, nie pozwalają ci rozwinąć swojej nieograniczonej mocy. Trzymanie siebie w małym pudełku może spowodować wybuch lub zanik. Możesz walczyć i wybuchać, możesz też poddać się i stawać się coraz bardziej apatyczna/y, coraz mniejsza/y. 

Gdy pozbywasz się tych programów i zaczynasz "patrzeć poprzez sieć", zaczynasz dostrzegać złożoność i wielowymiarowość całego systemu, matriksa i twojej własnej drogi do siebie. A presja, jaką czujesz, żeby nie stać się tym, kim przyszłaś/przyszedłeś tu być, nie będzie miała dla ciebie już większego znaczenia, bo życie w zgodzie z własnym sercem jest jedyną słuszną drogą. Nic ponad to nie jest ważniejsze. Przeżycie nie jest ważniejsze, bo 10 minut pełnego doświadczania życia jest warte więcej niż rok wegetowania w strachu.  

Samo posiadanie intencji pozwala pozbywać się programów. Spytaj siebie: "Czy mam w sobie program" i dostaniesz odpowiedź. Nasze serce ma naturalną moc przeprogramowania, więc zawsze zwracam się do serca, gdy czuję, że coś potrzebuje uwagi, uzdrowienia, przeprogramowania na takie, jakie powinno być. 

Świadomość jest wszechwiedząca, nie potrzebujemy technik uwalniania się od programów, możemy po prostu zacząć wierzyć, że jesteśmy wolni. Zawsze możemy zwrócić się do środka i usłyszeć nasz wewnętrzny głos, a potem nauczyć się mu ufać. Jako ludzkość wciąż w to powątpiewamy, wciąż nie dostrzegamy swojej wielkości i mocy, nie ufamy swojej własnej wiedzy, swojemu czuciu. Myślę, że czas najwyższy obudzić się, stanąć w swojej mocy i poczuć swoją wolność. I po prostu cieszyć się życiem...nie wszystko przecież musi być takie na serio i bardzo poważne...


JMK

 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przestań konsumować życie, zacznij je tworzyć.

Wejście w nowe