Linie czasowe

Już nie raz w życiu czułam się kompletnie wyizolowana od społeczeństwa. Nie raz miałam zupełnie inne poglądy niż ludzie wokół mnie. Nie raz byłam nazywana "buntownikiem", "anarchistką", "dziwaczką". To poczucie nadawało mi poniekąd moją tożsamość. 

Nie raz również  miałam wrażenie, że żyję w jakiejś równoległej rzeczywistości. Jednak jeszcze nigdy nie czułam takiego "rozszczepienia" światów jak obecnie. Mam wrażenie że świat biegnie w co najmniej dwóch równoległych liniach czasowych.  Dwie są sobie przeciwne, a jednak obie są dwoma końcami tego samego kija, dające podobne wyniki. No i myślę sobie o trzeciej linii czasowej, wypływającej ze zintegrowania dwóch pierwszych. Czy jest możliwa trzecia opcja?

Mam wrażenie, że jako ludzie, jako kolektywna świadomość jesteśmy w procesie integracji, jednak na tak wielu nieświadomych poziomach, że efektem tej integracji jest ogólne wzburzenie tego kolektywu. 

Sama widzę jak wpadam w jedną z tych dwóch linii czasowych częściej niż moje wyobrażenie o moim "wyższym Ja" by chciało. Chciałabym, żeby rzeczy potoczyły się w konkretnym kierunku, i poczucie, że być może tak się nie stanie wywołuje we mnie wewnętrzny sprzeciw. Tu mam pole do pracy z cieniem, do integrowania poczucia lęku, zaufania do siebie i do świata, poczucia bezsilności.

Z drugiej strony niemalże namacalne jest dla mnie tworzenie mojej rzeczywistości, wszystko dzieje się bardzo szybko, od myśli do materializacji jest coraz mniejszy przestój czasowy, co daje mi poczucie mocy i pewność tego, że wszystko jest tak jak być powinno.

 Jest to bardzo intensywny czas wymagający (przynajmniej ode mnie) integrowania żywiołu ognia,  jego negatywnych i pozytywnych jakości. Ogień niesie w sobie moc transformacji i czuję, że kolektywnie w takim procesie obecnie się znajdujemy. Dla mnie integrowanie ognia polega między innymi na byciu obecną w mnogości chwilowych doświadczeń, których jest obecnie multum. Jeśli zabraknie tej obecności i uważności, mogę nie otrzymać wglądu na temat swojej drogi, mogę nie umieć rozróżnić, co z tych rzeczy, które się dzieją, ma znaczenie, a co jest nieistotne. Ale ogień ma w sobie jeszcze jedną jakość, która jest mi w obecnych czasach bardzo bliska i cenna, a mianowicie, ogień daje odwagę. Odwagę do działania, odwagę do życia w swojej prawdzie, odwagę do podejmowania decyzji, zmiany kierunku, odwagę do bycia. 

 Od roku przyświeca mi myśl o tworzeniu zamiast konsumowaniu. Jak najwięcej tworzę - wszystkiego co się da: przestrzeni wokół siebie, rzeczy, które robię, które dają mi dużo radości, miejsca, w których czuję się bezpiecznie i komfortowo, nowych potraw, nowych dźwięków, nowych obrazów... I jak najmniej konsumuję: filmów, artykułów, książek, konkretnych mediów, konkretnych poglądów, cudzych idei, pomysłów na życie, cudzych przekonań. 

Czuję, że jestem w miejscu, w którym to, co ja myślę, co ja czuję i co oraz jak robię ma większe znaczenie niż to, co ktoś z zewnątrz ma do powiedzenia. Przemyślenia innych ludzi, inne perspektywy są owszem ciekawe i pouczające czasami, jednak mój własny rdzeń ma obecnie dla mnie największe znaczenie. Dlatego właśnie dbam o to, aby nie tracić własnej spójności, aby być coraz bardziej zintegrowaną osobą, bo dzięki temu wzrasta moje zaufanie do siebie - a to jest dla mnie niesamowicie ważne. Ufać sobie to jest stan, za który warto ponieść wszelkie konsekwencje. To jest dla mnie wzięcie odpowiedzialności za siebie i swoje życie, oraz bycie dojrzałą osobą ❤

 

JMK

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy twoja praktyka jest wspierająca, czy wyczerpująca?

Przestań konsumować życie, zacznij je tworzyć.

Ile programów jest wgranych w twoje ciało?